04.03.2013

JOASIA MODRZEWSKA

04.03.2013
 

Młoda, utalentowana, ambitna i lubiąca nowe wyzwania, z wykształcenia graficzka, właścicielka studia reklamowego z mało kobiecą pasją, jaką są motocykle. Tak można opisać Joasię Modrzewską. Kobieta i motocykle? Dlaczego nie? Zwłaszcza, ze świetnie na nich sobie radzi.
 

A waleczna jest od dziecka, choć nie jest to sport, który wciągnął Ją jako pierwszy. Najpierw zaraziła się jazdą konną w wieku 8 lat, ale jak na tak małą dziewczynkę był to zbyt kosztowny sport zwłaszcza, że początkowo jeździła bez wiedzy rodziców i sama zarabiała na treningi pracując w stajni. Kolejne było narciarstwo alpejskie, startowała w zawodach krajowych i zagranicznych. Ale w miarę, jak dorastała musiała dostarczać sobie coraz więcej adrenaliny i wtedy dokładnie osiem lat temu pojawiła się Jej nowa pasja i sposób na życie – motocykle. Pochłonęły Joasię bez reszty.
 

Swoją przygodę zaczęła od dwusuwowej Yamachy TDR 125. Uczyła się wówczas na piaszczystych terenach Mazowsza. Był to również czas wypraw, nauki i zdobywania doświadczenia na bezdrożach Rumunii i Bałkanów. Trzy lata temu w 2010 roku Joasia rozpoczęła swoją przygodę z rajdami długodystansowymi.
 

Pierwszy był RFM MAROCCO CHALLENGE w październiku 2010 r. Rajd ten potocznie zwany jest polskim Dakarem. Traktowała to wyzwanie jako naukę, zdobywanie doświadczenia w nawigowaniu, poznawanie technik jazdy, wsłuchiwanie się w rady starszych i bardziej doświadczonych rajderów, no i wreszcie również radzenie sobie z motocyklem, kiedy trzeba na trasie rajdu wymienić kilka części. Startowała wówczas Yamahą WR 250 R. Miała ona słabszy silnik ale do nauki, jak na pierwszy taki rajd, to idealny motocykl. Pierwszy rajd dał Joasi popalić. Po fatalnym upadku skończyła go ze złamaną nogą w gipsie, o czym jeszcze wówczas nie wiedziała, a po kolejnym upadku  skrzywiła kierownicę w Jej ukochanej „Śnieżynce” i to niestety przesądziło o Jej dalszym uczestnictwie w rajdzie. Ale tak bywa na początku...
 

Przed kolejnym sezonem Asia zmieniła maszynę na KTM EXC 450, choć szukała Yamahy WR 450.
 

Między kolejnymi wyprawami trenowała m.in. w Rumunii pod okiem starych wyjadaczy. Sama Rumunia – piękna jak zawsze – to teren kamienisto błotnisty, który nieźle daje „popalić”. Jeśli do tego dodamy strome podjazdy i zjazdy, bukowe lay oraz pasterzy z siekierami, to wyzwanie jest potężne. Szczególnie dla kobiety. Oczywiście niczego nie żałuje, bo nauczyła się tam bardzo wiele!
 

I wreszcie pierwszy rajd w Polsce: Auto świat 4x4 BAJA CHALLENGE w czerwcu 2011 roku organizowanych przez Andrzeja i Wiolę Derengowskich. Impreza odbyła się na poligonie czołgowym w Czarnym na Pomorzu. 33 km pętla, którą trzeba było pokonać każdego dnia 6 razy stanowiła nie lada wyzwanie, głównie ze względu na panujące na niej iście afrykańskie warunki: upał, piasek prawie jak Feche Feche i miliony ton kurzu unoszące się w powietrzu. Niestety pełne zaufanie do niesprawdzonego,  nieprzetestowanego nowego  motocykla, zemściło się, gdyż odkręciła się skrzynia biegów. No i na drugi dzień, rajd dla Asi się zakończył.
 

Październik 2011 RFM MAROCCO CHALLENGE. Niestety zaczęła rajd dokładnie tak, jak zakończyła w 2010 czyli z motocyklem na dachu samochodu serwisowego. Tym razem przez małą uszczelkę straciła sporo oleju i cudem nie zatarła silnika. Na szczęście szybka naprawa i mogła startować na drugi dzień dalej. Jak można pokrótce opisać ten rajd? Sporo urozmaicenia przez wydmy, po błoto, szutry, wyschnięte jeziora i piasek feche-feche, doskwierał brak świateł zwłaszcza na odcinkach nocnych; problemy z zaopatrzeniem w paliwo, połamane barki, palce, wybite zęby i uszkodzone kręgi, no i ogromne zmęczenie! Ale było warto! Na szczęście Joasia tym razem wyszła bez szwanku i ukończyła rajd!
 

Czerwiec 2012 - RALLY ALBANIA. Jeden z najbardziej morderczych rajdów cross-country w Europie. Swoją opinię zawdzięcza trasie, która wiedzie przez niedostępne i dzikie góry Albanii.
W tym roku trasa podziellona była na sześć etapów i liczyła łącznie 1650 km, z czego 515 km były to odcinki specjalne czyli tu właśnie liczył się czas, a na domiar złego były one w najtrudniejszych partiach gór, często na wysokości ponad 1500 m n.p.m. Tu już zawodnik musiał wykazać się doświadczeniem nawigacyjnym i kondycją! Asia poradziła sobie doskonale z tym ogromnym wyzwaniem. Zajęła 51 miejsce na 120 startujących motocyklistów! A w  klasie M6, czyli kobiet zajęła drugie miejsce. Przegrała z greczynką Polytimi Kiriakopoulou, która miała większe doświadczenie rajdowe. Joasia ma jednak nadzieję, że za kilka rajdów będą mogły już na równi walczyć o pierwsze miejsce na podium! Na miejscu trzecim wśród pań, rajd ukończyła Ola Trzaskowska, która jechała ciężkim KTM 690. Gratulacje dla wszystkich Pań!

 

Będziemy dalej śledzić poczynania naszej zawodniczki! Asiu, czekamy na kolejne Twoje zwycięstwa. Wierzymy, że podołasz wyzwaniom, a Twoja maszyna Cię nie zawiedzie!

W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej. Więcej w Polityce Prywatności