01.12.2014

PAWEŁ ROMANIAK

01.12.2014
 

Paweł Romaniak zm. 28.11.2014 – wyjątkowy talent polskiego sportu motorowego.  Niestety w związku z tragiczną śmiercią Pawła nie będziemy mogli kibicować temu utalentowanemu zawodnikowi w kolejnych Jego sezonach. Na kilka dni przed śmiercią Paweł udzielił naszej redakcji wywiadu (retrospekcja z sezonu 2014). Wywiad planowaliśmy dokończyć w Warszawie po uroczystości Zakończenia Sezonu Sportu Motocyklowego.  Niestety nie  zdążyliśmy zapytać się Pawła o Jego plany na przyszły sezon….
 

Paweł Romaniak - „Udział w Mistrzostwach Polski Enduro Quad Open 2014, mimo zajęcia III miejsca w klasyfikacji generalnej sezonu 2013 i powołania do Kadry Narodowej w sporcie motocyklowym stał pod dużym znakiem zapytania. Zimowe rozmowy ze sponsorami nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, a płomyk nadziei wygasł zupełnie dokładnie tydzień przed rozpoczęciem sezonu. Pogodzony z udziałem w nowosądeckiej rundzie w roli kibica/mechanika/fotografa/obserwatora udałem się na rozmowę celem poinformowania o tym niekorzystnym fakcie. W związku z minimalnymi szansami na odsunięty w czasie pozytywny finał negocjacji i niemal dwumiesięczną przerwą przed kolejnymi rundami w Wałbrzychu, decyzja uległa zmianie… udało się i rozpocząłem przygotowania do I i II rundy MP Enduro.

I rundę Mistrzostw i Pucharu Polski Enduro 2014 rozpoczęto uroczyście na nowosądeckim Rynku odgrywając w obecności władz miasta Mazurek Dąbrowskiego. Zlokalizowano tam również pierwszy PKC, po którym ruszyliśmy na przygotowaną przez organizatorów trasę, której ostateczną formę nadały długotrwałe, intensywne opady deszczu. Woda znajdowała się dosłownie wszędzie, dlatego każdej z klas zmniejszono ilość pętli do przejechania. W moim przypadku po kilku godzinach bez suchej nitki pojawiły się dreszcze. Dodatkowo na ostatnim odcinku utknęliśmy na stromym podjeździe w koleinie wyżłobionej przez motocykle. W wydostaniu quada przechylonego pod zbliżonym kątem zarówno do tyłu, jak i w bok, z pewnym podparciem tylko na prawym tylnym kole pomogli kibice. Kilkanaście sekund w takich warunkach przyczyniło się do nadania przekładkom sprzęgła tęczowych barw. W niedzielę opady ustąpiły, a odczuwalna temperatura wzrosła o kilka °C. Felerny podjazd został wyłączony, a przy trasie pojawiło się więcej kibiców. Zawody zakończyłem pokaźną liczbą punktów za drugie miejsce w sobotę i wygraną w niedzielę. Po wielomiesięcznej przerwie wynik nie mógł być lepszy, plan wykonany w 100%.
 

Na III i IV rundę udaliśmy się do Wałbrzycha. Duże wrażenie wywarła na mnie pozytywna zmiana miasta znanego z lat wcześniejszych - stojąc w niemal godzinnym korku spowodowanym remontami głównych ulic nie brakowało czasu na oglądanie odświeżonego otoczenia. Cztery pętle w sobotę (pierwsza bez pomiaru czasu) i trzy w niedzielę. Początek dobry, później wprost przeciwnie. Wiekowe amortyzatory uniemożliwiały skuteczną jazdę – po godzinie przestawały spełniać swoją funkcję. Do tego szarpiący z błahego, niewiadomego wówczas powodu silnik i kilka innych utrudniających działanie czynników.
 

Wakacyjne, słoneczne zawody w Malechowie przywoływały masę dobrych wspomnień z 2013 r. – pierwsza wygrana rajdu zaliczanego do Mistrzostw Polski, Organizatorzy wkładający w przygotowania całe swoje serca, świetna baza rajdu w Forcie pana Mariana Laskowskiego oraz jego opowiadania podczas zwiedzania muzeum, a także przede wszystkim podium i jazda na czołgu uruchomionym po oficjalnym zakończeniu zawodów. W 2014 r. odcinki specjalne zostały wydłużone i wzbogacone o wiele ciekawych elementów, lepsze stało się wrogiem dobrego. W sobotniej rywalizacji po raz kolejny odczułem niedobór wyjeżdżonych na quadzie godzin. Wprowadzając poprawki przebiłem się do czołówki, co miało być dobrym prognostykiem przed niedzielną rundą. Wiele razy ocieraliśmy się łokciami o drzewa w ciasno wytyczonym, początkowym, leśnym fragmencie odcinka „Cross”, ale to jego drugi niedzielny przejazd zakończył się dla mnie potężnym uderzeniem o ziemię. Po chwili bezwładnego leżenia i ciągłego krzyczenia z bólu należało odblokować odcinek, więc postawiłem quada na koła i z przestawionymi manetkami oraz kierownicą pokonałem pozostałą długą część. Po tym teście miałem kilka minut na serwis przed ostatnią pętlą i możliwość doprowadzenia sprzętu do stanu używalności. Sumując punkty z dwóch dni straciłem tylko jedno oczko do pierwszego i drugiego, co w zaistniałych okolicznościach było nad wyraz optymistyczne. Ruszyłem prędko w długą drogę powrotną do domu, mając świadomość, że nazajutrz prawdopodobnie będę unieruchomiony. Zarejestrowany w SORze w poniedziałek, przyjęty we wtorek w nocy po pięciogodzinnych oczekiwaniach. Diagnoza po wielu prześwietleniach – skręcenie odcinka szyjnego i lędźwiowego kręgosłupa plus inne urazy. Dalsza część sezonu stanęła pod ogromnym znakiem zapytania.
 

Niespełna cztery tygodnie po wypadku udałem się na domowe rundy w Morawicy koło Kielc. W końcowym okresie rekonwalescencji mogłem jedynie popracować przy quadzie, tyle na ile było to niezbędne. Rozpoczęcie rehabilitacji zostało wyznaczone po zakończeniu sezonu. Padający deszcz zmiękczył podłoże i pomógł mi pokonać całą trasę, w tym potwornie dziurawy odcinek „Cross” wokół toru w Dębskiej Woli. Bagno na dojazdówce, zerwany z ręki zegarek po przytuleniu się do krzaka na odcinku „Enduro”, brak powietrza  w przednich kołach podczas niedzielnego odbioru sprzętu z parku zamkniętego, urwana osłona tylnej zębatki, uszkodzone trzy opony, wyszarpywanie quada z błotnych kolein na zbyt wąskim leśnym odcinku i słuchanie organizmu – tak przebiegły dla mnie zawody określone jako najtrudniejszy od wielu lat rajd enduro, z którego wywiozłem komplet punktów i bardzo korzystną sytuację w klasyfikacji generalnej przed ostatnimi rundami w Kwidzynie.
 

Przygotowanie do ostatnich rozstrzygających zawodów polegało na wprowadzeniu kolejnych udoskonaleń oraz zapewnieniu możliwie maksymalnej niezawodności sprzętu, na żadną bardziej ambitną aktywność fizyczną wciąż nie mogłem sobie pozwolić. W sobotę startowaliśmy dopiero o godz. 14:00 i pięknie wyrównany odcinek „Enduro” po porannym przejeździe motocykli zmienił się diametralnie. Mimo tego obie próby oceniam bardzo dobrze – długie, ciekawe, wykorzystujące w pełni dostępny teren. Harmonogram czasowy również został ustalony we właściwy sposób. W piątek przed badaniem technicznym założyłem odebrany z serwisu tylny amortyzator z nową sprężyną. Korygowanie ustawień wraz ze zmieniającymi się warunkami i poznawaniem charakterystyki całego układu dało dobre tempo i już w sobotę byłem niemal pewny sukcesu. Niedzielną rundę wygrałem, podobnie jak całe zawody i przypieczętowałem zdobycie upragnionego tytułu Mistrza Polski Enduro Quad Open 2014! :)
 

Dziękuję Wszystkim, którzy w choćby najmniejszym stopniu pomogli mi osiągnąć zamierzony cel.”

...

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami?

Zapisz się do newslettera, a nic Cię nie ominie!

W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.