30.03.2013

PIT BULL - PRAWDZIWA LEGENDA OFF - ROADU

30.03.2013
 

Piotr Karpiuk - Pit Bull,  prawdziwa legenda polskiego Off-Roadu! To właśnie dzięki takim osobom, jak Piotr, Off-Road w Polsce jest tak popularny i ma tylu fanów i zwolenników. Profesjonalista w każdym calu, który stawia sobie wciąż nowe wyzwania i walczy... walczy do końca!
 

Pozadrogami.pl: Piotr czy Pitt Bull, kiedy jesteś naprawdę sobą? Wtedy, jak tworzysz przepiękne przedmioty w swoim zakładzie... czy podczas sparingów  Krav Maga...czy, gdy jesteś w terenie i brodzisz po pas w błocie?

Piotr Karpiuk: Hmmm, no z tym tworzeniem to bym nie przesadzał po prostu trzeba  zarabiać na chleb, a wcale jakoś mnie to nie bawi, że muszę fizycznie pracować, choć podoba mi się rękodzieło wszelakie nie tylko z metalu. Natomiast najbardziej relaksuję się w sportach ekstremalnych typu walka na sali albo walka w terenie i to jest moja pasja!
 

Pozadrogami.pl: Czyli jednak dwa życia...

Piotr Karpiuk: Choć już trochę złagodniałem tak, jak zauważyłem u swoich pit bulli na starość,  trochę  temperament słabnie, już nie ma takiego parcia do przodu, że za wszelką cenę, żeby pokazać.. już bardziej z dystansem. Są młodsi bardziej sprawni, agresywni ale też coraz większe pieniądze idą do off-roadu, a mnie nie mając takiego zaplecza finansowego jest trudno w tej chwili rywalizować. Moje auto choć zbudowane cztery lata temu, w chwili obecnej pewnie jest już jakimś zabytkiem techniki. Patrząc na to co się dzieje, z roku na rok coraz nowszy sprzęt i za coraz większe pieniądze.
 

Pozadrogami.pl: Piotr, a jak już wspomniałeś o autach, to czy będziesz budował coś jeszcze?

Piotr Karpiuk: Oczywiście po zbudowaniu dwóch, zarzekam się, że nigdy więcej ale wiesz nigdy nie mów nigdy, zawsze może się coś zmienić.
 

Pozadrogami.pl: Jak w ogóle do tego doszło, że zainteresowałeś się off-roadem i co było pierwsze, Krav Maga czy off-road?

Piotr Karpiuk: Off-road oczywiście. W poprzednim systemie  jedyne relacje ze świata off-roadu to był Camel Trophy . W tamtym czasie  miałem taką działalność, jak pomoc drogowa. Jeździłem Uazami. W tygodniu była pomoc drogowa, a w sobotę i niedzielę przemieszczałem się po jakiś pagórkach, czasem  kolegów spotkałem i razem jeździliśmy ale było to wszystko takie nie usystematyzowane i taka dziecinada, jak patrzy się na to, co dzisiaj się dzieje. Nawet te samochody były siermiężne nie miały ani wyciągarki ani ogumienia specjalnego.
 

Pozadrogami.pl: Czyli najpierw off-road, a Krav Maga?

Piotr Karpiuk: Krav Maga, to jakby z off-roadu wypłynęła. W zimie rajdów jest mniej , kondycja spada, a w ciągu roku, jak się gdzieś jeździ, to łatwiej utrzymać kondycję. No i stwierdziłem, że coś trzeba zrobić, a że kiedyś trenowałem karate, to szukałem czegoś  podobnego. Jeden z moich kolegów jest operatorem i opowiedział mi o tym systemie walki. Pokazał kilka obron i ataków. Spodobało mi  się i zacząłem szukać jakiejś sekcji blisko domu, aż trafiłem na Krav Magę  Maor . Po roku przeniosłem się do KM Netwerk. Od dwóch lat już sam nauczam innych. I bardzo mnie to wciągnęło. Obecnie mam cztery do pięciu treningów w tygodniu!
 

Pozadrogami.pl: Piotr, w off-roadzie spróbowałeś już w zasadzie wszystkiego, od zawodnika, przez sędziego, po organizatora imprez off-roadowych. W czym czujesz się najlepiej, co sprawia Ci największą przyjemność i daje najwięcej satysfakcji?

Piotr Karpiuk: Najbardziej chyba jednak podoba mi się samo uczestnictwo w rywalizacji, to jest jednak nieporównywalne z niczym. Mimo tego, że się za bardzo nie spinam, żeby iść na całość to... jednak!
 

Pozadrogami.pl: To jednak czasem tak wychodzi, żeby iść do odcięcia na dachu pod wodą? Jak np. na  Bałtowskich?

Piotr Karpiuk: Tak...przewróciło się auto, ciągnąłem się na tej wyciągarce, a że do brzegu było blisko , to mówię wyciągnę się, no i wiesz... sandał! I auto wtedy jeszcze raz się przewróciło, tym razem już na dach i dziobem pod wodą, no i snorkel też szedł pod wodą tak, że zamordowałem silnik na Bałtowskich! No, tak samo miałem na Transgothice... byłem pod wodą, zamknęła się  nade mną ale tam na szczęście silnik nie umarł i po wydostaniu się z tej wodnej pułapki odpaliliśmy auto i dalej kontynuowało jazdę!
 

Pozadrogami.pl: Podczas szukania informacji o legendzie off-roadu natknęłam się na stronę Krav Maga w terenie?

Piotr Karpiuk: No, była taka strona, tak. Miałem kiedyś taką wizję, żeby innych uczestników tych wypraw w teren zarazić Krav Magą ale okazało się to lekkim niewypałem. Większość tych ludzi, którzy takim lightowym off-roadem są zainteresowani i chcą gdzieś pojechać z rodziną, pojeździć po bezdrożach, mówią stanowcze nie dla wysiłku fizycznego. Zrobiłem tych Krav Mag w Terenie z osiem i niestety na żadnej z nich nie było chętnych do tego, żeby ćwiczyć. Więc odpuściłem, po prostu pomyślałem sobie, że nie będę ludzi na siłę zmuszał, bo jak czytają, że  trzeba się  wyginać i przez godzinę pajacować, to... "pojedźmy może gdzieś indziej...". Więc pozostały lajtowe wycieczki dla kasy.
 

Pozadrogami.pl: A wracając do rajdów, bo uczestniczyłeś w wielu i z wieloma sukcesami...

Piotr Karpiuk: Tak, a jakie są moje sukcesy? Ha, ha
 

Pozadrogami.pl: No... np. rajd GORM 24H, gdzie zdobyłeś I miejsce!

Piotr Karpiuk: To prawda , wygraliśmy wtedy bijąc wielkie Team niemieckie i austriackie. Byłem jednym z trzech kierowców TomCata i to tym najsłabszym. Pozostali dwaj nadrabiali  i dzięki temu stanąłem na najwyższym podium. Bardzo fajna chwila. Ci wielcy z całej Europy przyszli nam pogratulować choć, jak przyjechaliśmy... to byliśmy najmniejszym czteroosobowym zespołem i nikt się nami nie interesował. Lekceważyli nas i zawodnicy i media. Ale po 24 godzinach trochę się zdziwili!
 

Pozadrogami.pl: Wracając do pytania powiedz, czy któryś rajd szczególnie  utkwił Ci w pamięci?

Piotr Karpiuk: Tak, był taki rajd dawno temu, gdy jeździłem jeszcze z innym team partnerem, znana postać w świecie off-roadu... no i rozstaliśmy się właśnie po tym rajdzie, który mocno utkwił mi w pamięci.  A był to rajd na Litwie, kiedy się poparzyłem, chłodnica mi się wylała na plecy z płynem, a potem czternaście dni spędziłem w szpitalu. I w związku z tym, że mój kierowca nie udzielił mi żadnej pomocy ale to kompletnie żadnej,  zostawił mnie zupełnie samego i tylko Litwini wtedy się mną zaopiekowali, obcy ludzie. No to raz, że mocno utkwił mi ten rajd w pamięci, a dwa, że postanowiłem zmienić team partnera, i pomyślałem, że może już czas samemu mieć pilota  przestać się przedzierać przez te bagna, no w końcu młodszy się nie robię i sprawniejszy tylko coraz starszy! I padło na Mecenasa, który jest wspaniałym kolegą -Przyjacielem i szalenie sympatycznym człowiekiem i nie mam sumienia puszczać go z liną przez bagno lub po trawersie, żeby go nie zrazić! Kondycja jest u mnie nadal i bardzo lubię przedzierać się i szukać drogi dla naszego auta. Więc układ jest taki: Mecenas trzyma kwity , doprowadza nas do próby, tam się zamieniamy, On za kółko, a ja idę z liną.  
 

Pozadrogami.pl: A dlaczego chłodnica się wylała, co się stało?

Piotr Karpiuk: Było to pierwsze auto, które budowałem  całą konstrukcję silnikowo-zawieszeniowo-klatkową zrobiłem  sam i pojechałem na  Croatia Trophy do Chorwacji, a auto zostawiłem partnerowi aby dokończył  budowę, bo mieliśmy w maju wystartować w Pucharze Polski off-roadu. Trzeba było dorobić poszycie klatki, plus okablować samochód, on to zrobił ale, że chłodnica była z tyłu za naszymi plecami, to już nie zrobił przegrody z poliwęglanu. Jak byliśmy na Litwie, była chwila postoju, ja czytałem roadbook, wtedy ciśnienie wzrosło w układzie, wąż się zsunął, no i strzeliło mi wszystko na plecy. Miałem 28% ciała poparzone, drugi na trzeci stopień, o zagrożenie życia się lekko ocierało. No ale na szczęście było to na poligonie wojskowym i trafiliśmy na manewry, gdzie  stacjonowały pojazdy gąsienicowe, a z nimi przyjechała karetka, a jak się później okazało lekarzem była kobieta, Polka. Jak zobaczyła to, co mam na plecach i szyi to zaraz przewieziono mnie do koszar do szpitala.  Dzięki tym wojskowym środkom, jak się później okazało, nie pozostały mi praktycznie żadne blizny.
A wracając do tematu, to w zasadzie każdy rajd niesie ze sobą wspomnienia, bardziej lub mniej miłe czy śmieszne, na jednych coś się urwie, na innych coś się wydarzy co zapamiętasz, tak więc w zasadzie nie ma rajdu, na którym by się coś nie wydarzyło.
 

Pozadrogami.pl: Piotr, przed Tobą nowy sezon 2013, co zmieniło się od ubiegłego, w którą stronę będzie podążał Pit Bull, czy pojawi się jakieś nowe wyzwanie, z którym chcesz się zmierzyć?

Piotr Karpiuk: Oj, tak nowe wyzwania... przede wszystkim współpraca z Hanysem - Arkiem Boronowskim, który bierze mnie pod swoje skrzydła i będzie udzielał mi rad i lekcji, jak pokonać bezdroża na quadzie!
 

Pozadrogami.pl: Czy macie w planach jakieś konkretne rajdy?

Piotr Karpiuk: Ponieważ jedziemy razem, a mój kolega ma większe doświadczenie na quadach ode mnie, zatem będzie decydował, gdzie pojedziemy. A w planach na pewno mamy przygotowanie się do rajdu Drezno - Wrocław. W tej kwestii zdaję się na Hanysa i liczę, że trochę tej swojej wiedzy mi przekaże... Na pewno wiele nauki przede mną!
 

Pozadrogami.pl: A czy to oznacza, że Pit Bull przesiada się na quady???

Piotr Karpiuk: Tego się dowiemy wkrótce, gdyż nie wiem, czy i jak sobie poradzę? Chociaż po wieloletniej jeździe na nartach bez problemu przesiadłem się na deskę i do nart już nie wróciłem to, jak będzie z quadami tego nie jestem w stanie przewidzieć. W każdym bądź razie liczę na dobre rady i naukę ze strony Hanysa. Niejednokrotnie będąc sędzią na Poland Trophy widziałem, jak świetnie sobie radzi w terenie i mam nadzieję, że dotrzymam mu kroku.
 

Pozadrogami.pl: Czy zdradzisz nam więcej szczegółów?

Piotr Karpiuk: Na razie trwają przygotowania i na tym się skupiamy.
 

Pozadrogami.pl: To nie pozostaje nam nic innego, jak życzyć powodzenia i bacznie obserwować Twoje postępy. Bardzo dziękuję za wywiad!

Piotr Karpiuk: Bardzo proszę...

W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej. Więcej w Polityce Prywatności